Funkayak Pro Kajak TEAM
Prolog
Po gor?cych promieniach adriatyckiego s?o?ca postanawiamy troch? sch?odzi? klimat i wyruszamy w przeciwnym kierunku, czyli na p?noc. Tym razem pad?o na Norwegi?. Jeszcze nas tam nie by?o a kraj pi?kny nie tylko kajakarsko. Przekonywa? nie trzeba, wystarczy spojrze? na nietuzinkowe zdj?cia z wypraw Konrada Koniecznego http://www.norwegofil.pl/galeria/. Dzi?kujemy serdecznie za natchnienie i u?yczenie materia?w do przygotowania relacji. Liczymy ?e pogoda nam dopisze, uda si? zrealizowa? plany i ?e nie przekarmimy fiordw. Mamy te? nadziej? ?e uda nam si? codzienie wieczorem dostarcza? informacje z ostatniego dnia.
Serdecznie zapraszamy od 18 sierpnia na relacj? on-line. Fun Kayak Pro Kajak Team
 
POCZATEK
Sp pokonaniu 1655 km samochodem oraz 140 km promem dotarliśmy na miejsce naszego wodowania. Na razie to tylko pierwsze wrażenie ale jesteśmy co do niego zgodni. Norwegia to najpiękniejszy z skandynawskich krajów. Chociaż pokonywane po cienku serpentyny dały nam się we znaki. Jutro oprócz pięknych widoków czekają nas kajakarskie doznania. A, jeszcze jedno. Przepraszam za zdjęcie. Niestety, moi przyjaciele do przystojnych nie należą a ktoś musiał zdjęcie zrobić :-) ------ Zespół FunKayak'a
 

FIORDY CO NAM Z RĘKI JADŁY
Z pierwszym wrażeniem często jest tak, że jest mylne. Ale nie tym razem. Oldrzymie kilkusetmetrowe klify, dziesiątki wodospadów zauroczyły nas. Nawet siąpiący deszcz nie potrafił zepsuć nam nastroju. Podobnie jak granitowy głaz, który oderwawszy się od klifu z hukiem wpadł niedaleko Genka. Pomimo powszechnie panującej opini spotkaliśmy tu całkiem fajne foczki. I nie kulawe. Ogólne wrażenie zgrabnej sylwetki, lśniących włosów i czarownych oczu psuły sterczące tuż nad powierzchnią wody wąsy. Na kolację mamy dorsza - jednego. Dla równowagi nie mamy mąki, soli ani przypraw. Mamy pasztet, mielonkę oraz snikersy. Propozycje przepisów prosimy przesyłać pod numer 692265251 ;-) ------ Zespół FunKayak'a
 

FIORDY REAKTYWACJA
Głupi to ma zawsze szczęście. Wniosek z tego, że my porażamy inteligencją. Dzisiaj we fiordzie tworzyła się dysza i pomimo, tego że kilka razy zmienialiśmy kierunek płynięcia to zawsze mieliśmy pod wiatr. Regularną trójkę dochodzącą w porywach do czwórki. W miarę sprawnie dało się poruszać tylko blisko skał. Mieliśmy przez to sposobność picia wody prosto z wodospadu, przy okazji biorąc prysznic w słodkiej wodzie. Jutro czeka nas przeprowadzka na Olesund. I znowu te serpentyny... ------ Zespół FunKayak'a
 

JEDZIEMY
Dzięki precyzyjnym wyliczeniom kierownika naszego wyjazdu 300 km do następnego punktu zamieniło się w 800 :) W związku z tym czeka nas drugi dzień jazdy. Ale nie żałujęmy. Widoki z drogi zapierają dech (próbka na zdjęciu). Oprócz wodospadów naszą uwagę przykuwały górskie rzeki. Wyceniana przez Krakusa trójkowa rzeka po chwili zmieniła się w kataraktę. Bez przewodnika się nie obejdzie. Ale to w przszłym roku. ------ Zespół FunKayak'a
 

PROMY, PROMY, PROMY...
a na końcu most pod ktorym Staniek wreszcie złapał rybki. Na poczatek mamy makaron ale deser będzie z patelni. To miła odmiana po naszym dotychczasowym menu. Piękny zachód słońca nad otwartym morzem powoduje, że pomimo dwóch dni spędzonych w samochodzie czujemy błogie zadowolenie. ------ Zespół FunKayak'a
 

CO ZA DUŻO...
to podobno nie zdrowo. Dzisiaj działo się tyle, że nie wiem od czego zacząć. Rano obudziły nas krwiożercze muszki. Potem, głodni plywania po otwartym morzu wyruszylismy w podróż wokół wyspy Rouende. Za zakrętem ukazał nam się widok niczym kadr z filmu Hitchocka. Tysiące ptaków w powietrzu oraz na ścianach klifu. Sielankę przerwał znak alarmowy Kacpra. Człowiek za burtą. Po raz pierwszy mieliśmy okazję skutecznie przećwiczyć akcję ratunkową podejmując Genka. Akcję utrudniały 1,5 metrowe oraz pobliską obecność 200 metrowego klifu. Wiatr, który pod koniec dnia wzmogł się do 5 B. umożliwił surfowanie. Potem jeszcze tylko kilkugodzinną pieszą wędrówka po wyspie ptaków oraz własnoręcznie przyrządzona zupa rybna dopełniła dnia :) ------ Zespół FunKayak'a
 

DROGA TROLI
Dla odmiany rano obudziły nas znajome meszki. Ponaglani przez nie ruszamy w kierunku Drogi Troli. Kilku z nas pokonuje stary szlak transportowy, który w paru miejscach opatrzony jest łańcuchami. Przeprowadzanie tamtędy koni oraz bydła graniczy z abstrakcją i wzbudza w nas szacunek dla dawnych Norwegów. Nawet pokonując ten kraj samochodem co chwile natrafia się na cuda natury: ryczące wodospady, przepastne kaniony, wyrastające wprost z morza góry. Podróż kończymy w pobliżu Wodospadu Siedmiu Sióstr. Z poziomu wody będziemy go odkądać jutro. ------ Zespół FunKayak'a
 

DESZCZOWA PIOSENKA
To wyjątkowa złośliwość losu, że w trakcie jazdy samochodem mamy ładną pogodę podczas gdy w trakcie pływania pada deszcz i z reguły mamy wmordewind. Przyjmujemy to jako wyzwanie rzucone nam przez Norwegię i dobrze się bawimy. Nie zmienia to faktu, że język polski ubogi jest w słowa opisujące wilgoć. My znany już co najmniej kilka rodzajów wilgoci. Dzisiaj pływaliśmy po najsłyniejszym fiordzie, Gairanger. Queen Mary nie spotkaliśmy ale ślady bytności innych transatlantyków owszem. Wodospad Siedmiu Sióstr, po wcześniejszych, nie zrobił na nas dużego wrażenia. Na poparcie naszych słów dołączamy zdjęcie. Podsumowują Norwegia to wilgotny kraj tysiąca wodospadów, wodospadziochów i wodospadeczków. ------ Zespół FunKayak'a
 

FUNKAYAK NA LODOWCU
Dzisiaj nie padało 3 godziny, a nawet przez chwilę pojawiło się słońce. I wlasnie wtedy byliśmy na lodowcu. Wrażenie na nas zrobiła intensywnie niebieska barwa jęzora. Nie omieszkaliśmy postawić na nim stopy. To mały krok dla człowieka ale wielki dla FunKayaka. Później dopadła nas szara rzeczywistość i dalszą drogę pokonaliśmy w strugach deszczu. Mamy nadzieję, że jutro zaświeci dla nas słońce. Ale z drugiej strony to przecież nadzieja matką... ------ Zespół FunKayak'a
 

MARZENIE KAJAKARZA
30 kilometrowy odcinek kiedy trójkowy wiatr wieje w plecy, kajak co chwila wchodzi w surf, na niebie są białe chmury przez które co i rusz prześwieca słońce. Tak wygląda marzenie kajakarza i taką pogodę mieliśmy dzisiaj. Była to tym większą rozkosz, że do tej pory Matka Natura nas nie rozpieszczała. Na koniec Kudłaty dostarczył nam rozrywki próbując zrobić eskimoskę bez kajaka i wiosła. Skończyło się na mokrych butach i spodniach. Nauka stąd taką, że trzeba uważać gdyż kamienie na brzegu często są śliskie. Dobry humor na chwilę popsuła mam guma, którą złapaliśmy na drodze. Ale cóż to jest wobec takiego pływania. ------ Zespół FunKayak'a
 

''ZAMIEĆ'' NA JEZIERZE
Rano poszliśmy na pieszą wycieczkę aby obejrzeć najwyższy wodospad w Norwegii, Vettifossen. Ale gwoździem programu bylo górskie jeziorko położone na wysokości 1100 metrów. Gdy tuż po przyjeździe zaczął padać śnieg chęć plywania spadła niemal do zera. Ostatecznie o zejściu na wodę zdecydowała wizja plywania pod ośnieżonymi szczytami. Jakby w nagrodę za naszą determinacje wyszło słońce. Niestety, była to cisza przed burzą. Po godzinie zerwał się wiatr dochodzący do 5 B. co w połączeniu z temperaturą 4 stopni stanowiło niezbyt przyjemną mieszankę. W powrotnej drodze Śliwa wpadł w euforie i pierwsze 500 metrów przejechał na masce samochodu (film wkrótce na stronie :) ) ------ Zespół FunKayak'a
 

INNE OBLICZE NORWEGII
Wracając na południe Norwegii zahaczyliśmy o Holmenkollen. Oddaliśmy tutaj swoje pierwsze skoki a nawet zaliczyliśmy bieg zjazdowy. Niestety, wszystko na symulatorze. Później zwiedziliśmy Oslo. Jak w każdym mieście portowym ''najbardziej'' charakterystycznym miejscem jest ceglamy, kanciasty ratusz z zegarem. Gdzieniegdzie widać też bylo statki. Przekonaliśmy się również, że Norweżki to najpiękniejsze ze skandynawek. Chociaż do Polek im daleko. Mamy nadzieję, że czytają to nasze żony. I kochanki :) ------ Zespół FunKayak'a
 

NORWESKIE SZKIERY
Dzisiaj postanowiliśmy popływać po Morzu Północnym. Na tą okazję wybraliśmy szkiery w okolicy Kristiansand. Płynąc wzdłuż brzegu przenieśliśmy się wspomnieniami rok wstecz na szweckie wybrzeże. Nocujemy w uroczej zatoczce przedstawionej na zdjęciu. Podkreślamy, że nie przyjechaliśmy tu w celach zarobkowych, co wywołało wielkie niedowierzanie u przypadkowo spotkanych, mieszkających tutaj, anglików. ------ Zespół FunKayak'a
 

DZIEŃ KONDYCYJNY
Po ciągłym jeżdżeniu, plywaniu i łażeniu dzisiaj zarządziliśmy odpoczynek. Ale ponieważ w połowie dnia zaczęliśmy się nudzić padł pomysł skoków do wody z pobliskich skał. W zależności od fantazji skakaliśmy w różnych układach i z różnych wysokości (od 3 do 12,5 metrów). Mając do dyspozycji cały dzień Staniek złowił kilka ładnych sztuk więc na kolację ponownie będzie smażona rybka. A wieczorem znowu będą języki ognia :) ------ Zespół FunKayak'a
 

TO JUŻ POWÓT
Wszystko co dobre szybko się kończy. To nasze ostatnie chwile w Norwegii i nasza ostatnia relacja. Wkrótce na stronie trochę więcej zdjęć trochę lepszej jakości. Do zobaczenia w Polsce. ------ Zespół FunKayak'a